Zaczęło się od pękniętego tętniaka

3 lata temu pracowałam na dwa etaty, kariera zawodowa u szczytu 😜 a ja jakaś taka za gruba 😬 cyk, pyk załatwiłam sobie operację rękawów żołądka 😜

Budzę się w szpitalu, pewna, iż po owej operacji, czuję się jakby mnie czołg rozjechał, ale myślę sobie będę chuda 🙈

– Pani Marzeno czy pani poznaje kto to jest?

– oczywiście, Krzyś – kocham Cię

-panie Krzysztofie to jeszcze nic nie znaczy….
🤔 🤔 🤔( cco oni pier….)

Jesu Święty, ale mi musieli dowalić narkozę, bo lep mi pęka… Tak wyglądała moja perspektywa, a prawda była zupełnie inna…

9 stycznia 2018 roku pękł mi tętniak mózgu, ogromny wylew zalane wszystkie komory, podejrzenie obrzęku pnia mózgu, zgadywanki, nic nie widać wszystko zalane, śpiączka farmakologiczna około tygodnia i to był moment, w którym mnie wybudzali, nie dawali mi żadnych szans a ja rozpoznawałam, mówiłam i co dziwne żyłam 🙈

Po 3 tyg wróciłam do domu  z zaklipsowanym tętniakiem uciskiem na płat czołowy, co skutkowało rzucaniem przekleństwa jak bym była opętana (bliscy nie spodziewali się, że znam takie przekleństwa),

10 lutego okazało się, że ślepnę, trafiłam na sor

Tak naprawdę olali oczy, diagnoza silne wodogłowie. W dwie doby znów trafiłam na stół, mam wszczepiona zastawkę komorowo- otrzewnowa (z mózgu do otrzewnej) po 3 dni ach wyszłam do domu 🙈 na prośbę pacjenta za zgodą lekarza ❤️

Nadal ślepłam i w końcu moje ciało, mowa i całe jestestwo było jedną całością 💪😁. Trafiłam do okulisty, po badaniu stwierdzono „ona faktycznie prawie nie widzi!” po tygodniu czy dwóch całkowicie straciłam wzrok. Tyle zastygała krew w ciele szklistym oka

Zespół Tersona 👁

Nowa przeprawa 7 miesięcy kropli, badań – nic, ślepa. Nauczyłam się z tym żyć, ale nie, nie nie pogodziłam z takim losem… Po miesiącu ugotowałam samodzielnie obiad 😁 pod nadzorem przerażonej siostry;

Wchodzę do kuchni

– ok jeszcze surówka, gdzie ta Kapusta?

– leży przed Tobą 🙈 jak chcesz ja na plasterki kroić jak ty całej nie widzisz?

– normalnie! Po palcu, pokroiłam

Mąż przekopał niebo i ziemię! Dwie kolejne operację

W czerwcu odzyskałam jedno oko po 3 tyg kolejne 😍 zobaczyć bliskich po pół roku, bezcenne. Dzieci tak szybko rosną, a zabawa w patrzenie w oczy z mężem, przyprawiała o zawrót głowy 🤫

I jak już uporałam się z oczami, głowami, wodogłowiem, dostałam (po eus i biopsji) diagnozę „spn – nowotwór trzustki… Leżąc w łóżku wieczorem, poważne rozmowy…

I głupawka, to jest kur…. a żart losu, nierealne…

Rolerkoster uczuć, ogromne wsparcie społeczeństwa ❤️ zbiórka, najlepsi profesorowie, konsultacje…

Jestem po!!!

To był tylko gruczolako-torbielaksluzowaty, niezłośliwy nowotwór o wymiarach około 7 cm, bez nacieków i uszkodzenia innych narządów …

Dla tych „coś tu nie pasuje” no niestety, mi też nie pasowało 😜🙈. Szczęście w nieszczęściu na mojej drodze sami wybitni ! Przyjaciele, mąż, lekarze, pielęgniarki jak z „leśnej Góry” i ludzie znani/nieznani a z całym naręczem życzliwości ❤️

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments