Zabawka w….

Akcja ma miejsce na SORze. Jest jakoś koło 2 w nocy i dzwoni telefon, który odbiera pani pielęgniarka.
– Sor słucham. Nie proszę Pana w tej sytuacji nie wyśle karetki. Tak może Pan teraz przyjechać. Dobrze, do zobaczenia.

Po około godzinie wchodzi chłopak około 30 lat wyprostowany jak wartownik i rozgląda się czy jest ktoś jeszcze. Gdy widzi mnie to spokojnym cichym głosem do pani pielęgniarki. (Ja udaje, że śpię)

– to ja rozmawiałem z panią.

– rozumiem. Już dzwonię po chirurga A pan poczeka na korytarzu.(gość wyszedł A pielęgniarka z lekko drżącym głosem próbujący poskromić śmiech) Panie doktorze mam pacjenta, który ma problem z odbytem…. Proszę bardzo, aby Pan przyszedł i podjął decyzję.

Dosłownie kilka sekund po rozłączeniu…
– nie no nie darują mi jak im nie powiem

I w tym momencie zaczyna dzwonić chyba po wszystkich oddziałach.

Przychodzi chirurg i zaprasza pacjenta do sali zabiegowej i w tym momencie zjawia się z 10 pielęgniarek z różnych oddziałów i obserwują całość akcji.

Okazało się ze pacjent wsadził sobie wibrujące kulki w tylek i nie mógł ich wyjąć. Gdy chirurg wyjął je to od razu rzucił je na podłogę i w tym momencie gdy wszyscy widzieli wibrujące kuli po podłodze wszyscy buchnęli chichotem moooocno tłumionym. Ale pacjent gdy wypalił
– bo wiecie. Czuje się trochę samotny.

To wszyscy nie wytrzymali i buchnęli śmiechem. Kurtyna.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments