Wypadek na koniu

Przyjechała nastolatka do mnie na wakacje. Inny znajomy zabrał ją na przejażdżkę konną, coby dziewczynie zrobić przyjemność w ostatnim dniu wakacji…

Dzwoni. Jestem w szpitalu. Żyję. Z konia zleciałam.

Wraca. Kuleje, ledwo powłóczy nogami, utargana w błocie, szew na łbie. Pomagam się rozebrać i umyć – plecy zdarte katastrofa. Cycek siny.

Dzwoni dzieciątko do rodziców.

-część mamo! 😁😍 tak ! Wszystko super, tata będzie mnie odebrać z lotniska? Tak? To super! A… mamo… tylko nie zdziwcie się, bo trochę mnie noga boli i kuleję, nie! Tylko z koń mnie nieco poniósł i spadłam. Wszystko dobrze. I mam nieco krótsze włosy 😎 co? Nie, nie… po prostu lekarz wygolił, aby szwy założyć, bo łbem przywaliłam w kamień.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments