Więzień na pracy w DPSie

Opowiem Ci zdarzenie. Zatrudniałem więźniów w DPSie. Było upalne lato. Marcin miał 34 lata, stara recydywa, patologia, długi wyrok. Twarz z takich co w ciemnej uliczce przyprawiają o szybki atak paniki. Kwadratowa szczęka, usta zaciśnięte, oczy jak sztylety. Przystojny brunet. Z czujnym wzrokiem. To były pozory, odsiadki zrobiły swoje.

Pod celą grał, bo musiał, macho i kilera. Ale miał już dość, marzył o wyrwaniu się z kręgu, o wyjściu z zapętlenia. Ile w tym było prawdy ile knajackiej kalkulacji wiedział on sam.

Starał się, będąc w więzieniu półotwartym , gdzie praca dawała punkty przy staraniu się o warunkowe wyjście na wolność, wypiskę w więziennej kantynie, no starał się. I w pewnym momencie zaskoczył, zaczął autentycznie opiekować się, nie tylko zmiana pampersa, karmienie, kładzenie spać. Zaczął żyć życiem staruszków, śmiał się żartował. Dawał z siebie więcej niź standard. I oni go polubili.

Geraserując, tym śmiesznym swoim „r”, przedrzeźniał, opowiadał dowcipy, nosił wodę pytając komu jeszcze.

Lato było upalne…..

Czułem jak mu pękają zebra, ale rytmicznie uciskałem klatkę wrzeszcząc na innego więźnia, żeby robił dłuższe wdechy. Tamten d**ek nie umiał prawidłowo robić usta-usta. Pot zalewał, dłoń na dłoni w okolicy mostka jedna trzecia od dolnej krawędzi… , 30 /2 ucisk ok 6 cm.

Ucisk, przerwa, ucisk, liczysz do 3, ucisk, przerwa, liczysz do k**wa 3ch czułem jak mu trzaskają żebra, wrzeszczałem na pracowników, żeby dzwonili na pogotowie, o zimny kompres. Pot miałem wszędzie, zerwałem koszulkę i dalej…. ,ucisk przerwa, ucisk przerwa, 6 cm I myślę „*****, nie umieraj, sk*****lu j****y żyj, g***o pi******na…” Ucisk, przerwa, ucisk … gorąco, k***a, żeby ktoś się domyślił i podał wody… ucisk, przerwa, ucisk, gdzie ta j****a karetka, o leci helikopter, ucisk, k***a, Jesssu jak gorąco… Otworzył na chwilę oczy, nie wiem, czy widział.

Tydzień wcześniej na urodziny dostał od nas koszulę. Płakał z radości. „Panie Jurku, pan nie wie co to znaczy, pan nie wie, jaki jestem szczęśliwy. Nie jestem już grypsujacym c****m… Pan potraktował mnie jak człowieka, k***a jak ja się cieszę. W tej koszuli wyjdę za bramy. Za 6 tygodni idę na warunkową wolność”’

Zmarł

Siedziałem wk****y, mokry, oparty o kafelki łazienki, która przez godzinę była salą reanimacyjną, pod ścianą. Bylem zły na niego. Cholernie zły. Wściekły Ktoś podał mi papierosa, zaciągałem się do trzewi i bylem wk****y. Leżał z połamanymi przeze mnie zebrami, półnagi. Młody byk, z wyćwiczonym w więziennej siłowni sześciopakiem, dziarami na ramionach. Z półuśmiechem na siniejących powoli wargach. Nie widział mego wk***u przymkniętymi oczyma. Nic już nie widział Wiedział, jednak że jestem na niego wk****y i nienawidzę go za to co zrobił Nie umiał już przeprosić

Cholernie gorąco było wtedy

Sekcja wykazała rozległe blizny mięśnia sercowego. Zastarzałe. Zawał całej ściany serca.

Nie miałem szans.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments