Śmierdząca pacjentka na sali

Sala patologii ciąży, byłyśmy trzy. Dziewczyna mająca łóżko przy drzwiach, młoda dziewczyna w zasadzie, ale przepraszam za stwierdzenie tak śmierdziała, że nie dało się wytrzymać. Nie chodziła się myć, nie miała piżamy, spała w ciuchach i zamiast szlafroka miała gruby wełniany sweter…

Ciągle narzekała na wszystko, kłóciła się z pielęgniarkami, bo np materac niewygodny i ona spać nie może, że ją plecy bolą, nie kazała nam wietrzyć sali, bo jej zimno było, przychodził do niej ojciec jej dziecka, strasznie się zachowywali, taka skrajna patologia.

Przyniósł jej jakieś rzeczy z domu, wszystko brudne, trzymała to na wspólnym stoliku, aż jeść się odechciewało, jadłyśmy z koleżanką z łóżka obok na swoich szafkach.

Nie dbała o siebie tak bardzo, że jej pięty były czarne jak węgiel, co tam pięty, całe stopy.

Już nawet lekarz na wizycie powiedział, że sale przewietrzyć, bo śmierdzi, że wyrobić nie idzie, kazał jej się umyć, poszła, nawet nie zabrała środków czystości i ubrała się w to samo co miała. Strasznie to wspominam.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments