Polski pacjent w Niemczech

Pracuję w przychodni chirurgicznej w Niemczech. Nieraz przed otwarciem przychodni potrafi się zebrać niezła kolejka. Któregoś dnia kiedy próbowałam się dostać do pracy musiałam się przecisnąć przez ludzi czekających na otwarcie po długim weekendzie.

Jeden z pacjentów z początku kolejki szarpnął mnie za kurtkę i warknął basowym tonem pokazując mi palcem koniec owej kolejki „Hier ist Warteschlange Ende, k**wa!” („Tam jest koniec kolejki!, k**wa! „) i jeszcze do swojego syna „Patrz jaka cwana, k**wa!”.

Zapamiętałam sobie jego pyskaty dziób i zignorowałam go. Pech jego był, że tego dnia miałam dyżur na recepcji. Kiedy przyszła jego kolej (na recepcję wchodzi się pojedynczo ze względu na ochronę danych i dyskrecję) i zobaczył mnie- porządnie się zaczerwienił, a kiedy powiedziałam mu czystą polszczyzną, że nie życzę sobie wulgaryzmów to schował rękę, którą już trzymał wyciągniętą w moim kierunku z kartą ubezpieczenia zdrowotnego i wyszedł, bez słowa.

Czasami zdarzają się pacjenci polskojęzyczni, którzy nie zdają sobie sprawy, że ktoś z personelu rozumie język polski i podczas czekania potrafią rzucać niewybredne komentarze. Ich miny, kiedy wymienię ich nazwisko i dodam po polsku „zapraszam do pokoju numer XX” są bezcenne.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments