Pechowe wakacje

Siemka! To i ja wrzucę swoją historię za łebka 😃 Miałem jakieś.. 7 może 8 lat, piękne i ciepłe wakacje, a ja co? Zakuty w gips, na co drugiej kończynie…

Wpierw, zaczęło się od zwichnięcia kostki na sam koniec szkoły, po jakimś czasie gips na palcach zaczął się psuć i latał jak taka luźna klapka pech chciał (i jak tak myślę głupota moja, że tego się nie pozbyłem), że potknąłem się o dywan, klapka weszła pod niego, a palce na dywan.

Runąłem jak długi, lewym uchem wylądowałem na kancie stołu. Krwi było jakby ktoś świnię zarzynał, zostałem szybko zawieziony przez rodzinę do przychodni, podchodzi do mnie pielęgniarka i miłym głosem mówi.

„Nic się nie bój, nie będzie boleć.”

Z tego co mi siostra opowiadała po jakimś czasie to darłem się tak, że mnie na całej przychodni było słychać 😂😂

To nie wszystko, bo gdy i ucho i w dalszym ciągu lewą nogę miałem w gipsie po raz kolejny się wywróciłem i zwichnąłem dwa palce u prawej ręki.. więc znów wycieczka do szpitala i gips.

Przyszła w końcu pora na wizytę u lekarza, który dbał o moją nogę, nie wiedział o żadnym z moich następujących wypadków.. Gdy wtuptałem do jego gabinetu złapał się za głowę i z mieszanką rozbawienia oraz przerażenia spytał:

„Dziecko! Ty z Iraku wracasz?!”

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments