Pani Zosia

Byłam na praktykach na oddziale neurologii. Rodzina mojej pacjentki Pani Zosi rozmawiała ze mną na korytarzu, wypytywali się o jej stan, terapię, samopoczucie.

Jako że 20 minut wcześniej wyszłam od tej pacjentki to mówię, że jak najbardziej jest wszystko okej, Pani Zosia ma się dobrze, odzyskuje coraz więcej siły. Uspokajam ich i prowadzę miłą rozmowe.

Nagle widzę, że z jej sali dwie pielęgniarki wyprowadzają łóżko i Panią Zosię zakrytą prześcieradłem, tak, że tylko oczy jej było widać. Pierwsze skojarzenie, te najgorsze.. Od razu poczułam wielki ścisk w ciele i zrobiłam się blada- i tysiące myśli, jak ja nagle cofnę swoje słowa i przekażę informacje o zgonie…

Rodzina pani Zosi do mnie „czy wszystko w porządku?” Odwracają się w stronę Zosi, a ona z tego łóżka krzyczy „no k#&*”@ zimno mi, naga jestem, bo idę do kąpieli, nie mieliście kiedy przyjść?”

Kamień z serca 😅

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments