Pan w garniturze

Przed paroma laty pracowałam w Domu Seniora. Był to juz wieczór. Rozpoczął się obchód. Postanowiłam pójść do pacjentki na końcu korytarza.

Witam się z nią w drzwiach na co p. Krysia odpowiada :

K: dobry wieczór. Niech pani nie zastawia drzwi. Pan w garniturze nie może wejść! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tam nikogo nie było.

Nie wiele się zastanawiając następnie poszłam do pacjentki, która leżała w pokoju obok. Od razu po moim wejściu zapytała :

,, Co to za pan w garniturze chodzi za oknem, ciągle na mnie patrzy, zagląda tu ”.

I tam oczywiście też nikogo nie było. Wtedy już przestało być śmiesznie. P. Krysia w przeciągu tygodnia od tej sytuacji zmarła.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments