Nocny horror

Byłam dobę po zabiegu klatki szewskiej/lejkowatej. Położyli mnie już na normalnej sali, ale nadal miałam podawane środki przeciwbólowe zewnątrzoponowo, a dodatkowo byłam podpięta pod kardiomonitor, więc chcąc nie chcąc byłam przykuta do łóżka.  Z podnoszeniem się też nie było łatwo. Razem ze mną na sali była jeszcze jedna kobitka (ok 50-60lat).

Wieczorna zmiana personelu, przyszedł do sali pielęgniarz i mówi, że to będzie najgorsza noc w moim życiu, ale nie pytałam o co mu chodzi (może o ból czy coś związanego z byciem po zabiegu). Dowiedziałam się co ma na myśli w nocy… Spałam i obudziło mnie gadanie, bardziej jak rozmowa Golluma.

Kobitka obok mnie gadała sama ze sobą, ale jakby z kimś, że po nich przyjdą, że nie ma co się nimi przejmować, że ich zabiją i wgl (było to prawie 2 lata temu, więc wszystkiego nie pamiętam). Czułam się jak w jakimś horrorze, żałowałam nawet, że jakikolwiek horror obejrzałam.

Pamiętam moje przerażenie i paraliż. Próbowałam sięgnąć do dzwonka, ale nie było opcji, bo miałam ograniczone ruchy. Kobitka miała drenaż płuc i dość spory pojemnik na płyn. Zaczęła iść w moją stronę i ciągnęła ten pojemnik za sobą. W pewnym momencie się potknęła i upadła na moje łóżko.

Jak się nagle poderwałam, od razu sięgnęłam za dzwonek, zadzwoniłam i tylko widziałam na kardiomonitorze jak mi tętno podskoczyło tak dobre drugie tyle co miałam normalnie. Przyszedł pielęgniarz, ze spokojem powiedział: „a nie mówiłem?”.

Z jednej strony miałam ochotę powiedzieć mu, że mógł powiedzieć w jakim znaczeniu miałaby ta noc być najgorsza, a jedyne co powiedziałam to, żeby dał mi coś przeciwbólowego. Najbardziej pamiętna noc w szpitalu jaką miałam. Nie polecam…

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments