Najlepszy środek przeciwbólowy

Godzina 7:00 rano, oddział położniczy, zdawanie dyżuru, śmiechy, picie kawy i plotki. Nagle z jednej sal słychać krzyk. Przerażone wybiegamy z dyżurki potykając się o własne torebki i biegniemy w stronę sali pacjentek.

W głowie wizja wyślizgniętego z becika noworodka z roztrzaskana głowa, pacjentki z rozkrwawioną macicą, albo pacjentki, która wyskakuje z okna z powodu baby blues. Powód okazał się dość błahy: po prostu panią bolał brzuch, ale hormony buzują, co sprawia ze położnice reagują dość nietypowo na niektóre przykre doświadczenia.

Pacjentka w histerii, płacze,  zanosi się, zwija się z bólu, a przeciwbólowy leci już od 10 minut… szybkie badanie: macica twarda, krwawienie w normie, zabieramy od niej dzieciaka. Zamieszanie, pełno położnych przy pacjentce, wszystkie ja głaszczemy, uspakajamy ja, proponujemy pomoc, same nie wiemy co z nią zrobić.

W pewnej chwili koleżanka wychodzi i wraca ze strzykawką 20-stka z przezroczystym płynem.

-Dam Pani teraz taki lek przeciwbólowy, po nim na pewno pani przejdzie, proszę mówić, czy nie kręci się w głowie, bo on jest bardzo mocny…. będę podawać powoli…

Pacjentka kiwa tylko głowa, atak histerii sprawia ze nie jest w stanie nawet mówić

– Już powinien zacząć działać – mówi po podaniu 5 ml ze strzykawki- czuje Pani już różnice?

Pacjentka kiwa głową pociągając nosem. Rozluźnia się, szloch ustaje.

5 położnych w ciszy i skupieniu patrzy jak koleżanka podaje lek. „Co ona do cholery jej podaje bez zlecenia?!

Co to za zwyczaje” myślę sobie, ale nie odzywam się, bo jestem jedna z najmłodszych stażem w tym szpitalu. Lek podany, sytuacja opanowana. Pacjentka leży spokojnie, noworodka ja wszelki wypadek bierzemy na obserwacje. Wychodzimy z sali i od razu dopadam koleżankę.

-Co jej podałaś ze jej pomogło?

-No zgadnij- uśmiecha się ironicznie- magiczne i szybko – działające 0,9% NaCl. Najlepsze placebo na psychikę :))

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments