Lunatykowanie po szpitalu

To może ja opisze „dziwna” historie, jaka mnie spotkała….  Idę sobie z synkiem, który ma 20 miesięcy. W pewnej chwili dziecko znika mi z oczu. Zaczynam trochę panikować, zaczynam go szukać. Już powoli staje się nerwowa, ale zdaje mi się ze go widzę, że gdzieś ucieka. Zaczynam za nim biec……

I w tej chwili rozlega się do nośne „Co Pani tu robi, proszę wracać na salę!” Zdezorientowana rozglądam się wokół. Okazuje się, że stoję na schodach szpitalnego korytarza. W jednej chwili czuje ulgę „to sen”.

Mojemu dziecku nic nie jest… Zbywam krótko pielęgniarkę słowami „już wracam na salę”. Kładę się do łóżka i do rana bałam się zasnąć.

Nad ranem kobieta ta przyszła do mnie…pełna współczucia i wyrozumiałości. Zaczęła pytać, zaczęłyśmy rozmawiać i okazało się ze jednak nie jest taka wredna jedzą, za jaką ją mają 😉.

Nie chce sobie nawet wyobrażać co by było gdyby mnie nie zobaczyła na tym korytarzu…

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments