Konspiracja

Około 2010 rok, oddział wewnętrzny na sali 4 kobiety. Jedna pani taka mało rozmowna, głos nieco po przejściach, syn lekko zawiany na odwiedzinach. Pierwszego dnia mama wręcza coś synkowi w konspiracji do reklamówki. Przez kolejne dwa dni syna nie ma.

Potem znów się pojawia i znów konspirejszyn. Ja najmłodsza w sali dostaje 3 razy dziennie leki. Dużo śpię w dzień, więc mało kojarzę. Nagle wieczór zamieszanie w zabiegowym. Pielęgniarki z podniesionymi głosami, jakieś braki mają. Tabletki dostajemy na serwetkach…

Na drugi dzień przychodzi pielegniarka i mówi że niemal wszystkie kieliszki od leków zginęły. Wszczęłam szpitalne śledztwo 😂. Śledztwo wykazało że jak spałam Pani kradła „moje” puste kielonki i wkładała do szuflady, swoje zresztą też.

Syn odbierał towar na odwiedzinach. Udało się uratować 9 kielonków, które pielegniarki komisyjnie ujawniły zachomikowane z tyłu szuflady.

Na oburzenie personelu medycznego Pani z zachrypniętym głosem rzekła „A weź sp***dalaj” odwróciła się i z nikim nie gadała do końca pobytu w szpitalu.

Nie wiem czy śmieszne, ale wspominam jako jeden z zabawniejszych pobytów 😁

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments