Jak wkurzyć pielęgniarkę

Zadzwonili do mnie w niedzielę, że zwolniło się miejsce na planową operację kolana na poniedziałek. No dobra, biere! Pojechałem do szpitala, wchodzę na oddział, pielęgniarka mówi mi: „No niestety zostało już tylko jedno łóżko”

OHO… Myślę sobie, „dobrze się zapowiada”. Nie myliłem się.

Drzwi sali otwierają się, uderza mnie ściana dymu papierosowego i dziadek przywiązany do łóżka (noga na wyciągu) przestraszony nagłą wizytą pielęgniarki gasi szluga w kaczce z moczem.

W nocy z poniedziałku na wtorek, kiedy i ja już nie mogłem wstać z łóżka po operacji obudził mnie tytoniowy smród. Dziadek postanowił zajarać w środku nocy…

To jeszcze nic, nie trafił potem do kaczki z moczem strącając ją i całe siuśki wylały się na podłogę razem z niedopałkami, które tam zgasił. Cóż począć… Ja nie mogę wstać, on też.

Zaczęliśmy rzucać listki ręcznika papierowego na podłogę, żeby nieco wsiąkło. Pielęgniarka szła na obchód koło czwartej, mieliśmy pobudkę jak w wojsku…

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments