Gdzie jest dziecko?

W związku z pandemią wszelkie wejścia do szpitala są mocno ograniczone. Ponieważ jednak część z nich jest konieczna, zawsze ktoś ma specjalny dyżur przy wejściu, gdzie wpuszcza pacjentów, kontroluje co, po co i dlaczego, sprawdza temperaturę, pilnuje dezynfekcji rąk itp.

Ostatnio miałam taki dyżur. Jest to szpital dziecięcy. W pewnym momencie przyszedł pan z nosidełkiem samochodowym dla niemowlęcia i mówi, że przyszedł odebrać dziecko ze szpitala. Ponieważ wszystko musi być zweryfikowane, od razu zadzwoniłam na oddział patologii noworodków, no i pytam, czy mają takiego pacjenta i czy mam pana wpuścić.

Niestety na oddziale pojawiło się wielkie zdziwienie i od razu powiedzieli, że nie ma u nich takiego pacjenta. Pan w pierwszej kolejności nieco się zdenerwował i zapytał jak to możliwe, kazał sprawdzić raz jeszcze, jednak nadal nie było.

Zaczęłam z nim spokojnie rozmawiać, powiedziałam, żeby zadzwonił do żony. Widać było u niego ogromny stres, ale wyjął telefon i zadzwonił. Jak powiedział gdzie jest i co się dzieje, słyszałam już jej podniesiony głos ze słuchawki. Okazało się, że tata pomylił szpitale.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments