Dziecko cud

Kiedy miałam 8 lat wpadłam pod samochód.

Wakacje, burza… z koleżanką przebiegałyśmy na migającym zielonym.

Ona zdążyła, ja nie…

Uderzył we mnie, miał 70 na liczniku (info od policji). Odleciałam 15 m…

Pamiętam jak kierowca przykrywa mnie kurtka i dzwoni po karetkę, później jak próbuje podnieść nogę i zobaczyć czy mam buta 😅

Ratownicy przyjeżdżają, ogarniają mnie, ja w pełni przytomna, wyśpiewałam wszystkie dane osobowe..
I dostałam pacynkę z metką „Misie ratują dzieci” ❤️❤️

Skończyło się na wstrząśnięciu mózgu, dwóch dniach na obserwacji. (Żadnego złamania, nic kompletnie)
Jak wychodziłam ze szpitala wraz z mamą to spotkałyśmy ekipę, która mnie przywiozła wraz z ordynatorem.
Powiedzieli ze jak dostali wezwanie to myśleli ze nie ma czego zbierać i zostałam ochrzczona jako Dziecko Cud

(Jeszcze 3 razu wylądowałam w tym szpitalu, i śmiesznie było słyszeć historie o samej Sobie)
Pozdrawiam wszystkich (zwłaszcza osoby, które pracowały w szpitalu na Litewskiej w Warszawie)

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments