Depresja i OIOM

W temacie depresji. Lata temu. Potężny rzut tocznia.

Wysiadły nerki.

Mam sepsę.

Szpik kostny nie pracuje…

Mam 22 lata .  Leżę na OIOM.

Obok sztuczna nerka robi mi dializę .

Cewnik, pampers- bo przez mocznicę leci ze mnie jak z szamba… Do tego podpięte wszystkie monitory…

Od endoksanu, którego podali mi za dużo (bo mało, że źle wyliczyli dawkę to jeszcze nie zwrócili uwagi na tragiczne wyniki nerkowe) wylazły mi wszystkie kłaki,

W ustach jedna wielka rana.

Z nosa wystaje sonda żołądkowa odsysająca spływająca z gardła krew…

Dojście centralne w szyi.

Na nogach eksperymentalne rękawy robiące drenaż limfatyczny.

Na ramieniu ciśnieniomierz.

Prawa ręka zapuchnięta z zakrzepicą żylną niemiłosiernie boli.

Nie mam siły nawet guzikiem podnieść sobie łóżka, żeby się lżej oddychało, bo woda podchodzi pod płuca.

Płaczę.

Czułam, że umieram.

Sprowadzili mi psychiatrę.

No i przyszedł pan w garniturku.

Od progu zapytał:

-Z czym ma pani problem?

Wtedy ledwo dałam radę wyszeptać, ale zrobiłam to:

-Sp**rdalaj.

I rozbeczałam się aż mnie musiała siostra uspokajać i pocieszać.

Takie mi leki przepisał, że następnego dnia robili mi rezonans bo myśleli że mam wylew.

A ja po prostu byłam naćpana psychotropami.

Serio- jak teraz widzę, że ktoś traktuje z góry kogoś z depresją to włącza mi się agresor.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments