Czy na koronawirusa się umiera?

Pracuję w przedszkolu jako nauczycielka. Początki pandemii koronawirusa, przedszkole zapchane na full. Nikt jeszcze nie wie, jak się wszystko potoczy, ale już wiadomo, że koronawirus bywa śmiertelny.

Kończy się dzień, siadam z dziećmi, żeby coś im opowiedzieć. I pada pytanie, którego bałam się odkąd zdałam sobie sprawę z tego, że dziecko może o to zapytać. „Plose pani, czy na kolonawilusa się umiera?”

Jak tu odpowiedzieć dziecku, żeby nie wywołać w nim jakichś lęków (że babcia, mama, tata umrze) a żeby pozostać osobą godną zaufania i nie wprowadzić w błąd? Powiedziałam, że nie wiem, bo za mało się znam na koronawirusie i poprosiłam, żeby dzieci zapytały rodziców. Wyszłam z założenia, że skoro i tak rodzice niechętnie reagowali na możliwość zamknięcia przedszkoli i i tak mają często zdanie często odmienne od mojego to przynajmniej nie będę straszyć dzieci (uważałam już wtedy tę chorobę za duże zagrożenie)i powodować wycieczek do dyrekcji, której wzburzony rodzic zrobi awanturę. Rodziców poprosiłam wtedy o rozmowę z dziećmi i wytłumaczyłam każdorazowo, że wierzę w to, że wirus bywa śmiertelny, ale nie chciałam straszyć dzieci.

Oczywiście jedna z mam wprost wyznała mi wtedy, że ona uważa, że się nie umiera. Nie chcę pisać, co pomyślałam wtedy o tej pani.

Niestety jak pokazuje życie także odnośnie wietrzenia sal rodzice potrafią mieć odmienne zdanie, niż to, jakie mają lekarze – zdarzają się skargi na wietrzenie, bo danie do przedszkola bluzy i szalika dziecku w zimie nie jest oczywistością. Dzieci nie są nawykłe do temperatur pomieszczenia niższych niż 20stopni. W lecie okna były otwarte non stop, ale wtedy było ciepło. Teraz mimo tego, że co i raz któreś przedszkole jest zamykane z powodu zachorowań na koronawirusa nie wszyscy rodzice dają dzieciom bluzy i szaliki.

Tego, jak obecnie prowadzić zajęcia bez projektora siedząc przed grupą dzieci twarzą w twarz nie komentuję, bo wiem, jak się czuję po takich zajęciach już od paru miesięcy mimo negatywnych wyników testów zrobionych z opóźnieniem.. Dla wielu dzieci wysłuchanie książki czytanej bez maseczki jest czasem niewykonalne a z maseczką?

Ale i tak cieszę się, że pracuję z dziećmi mimo tego, że boję się tych skaczących ze stolika (jakim cudem matka mnie o to nie dorwała po 1ych skokach? Może starzy kazali córeczce skakać, żeby 6-latka pokazała co potrafi…pomiędzy tupaniem i wrzaskiem a ?)

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments