Cuda w medycynie

Temat cudów w medycynie – czyli zdarzenia których nie da się racjonalnie wytłumaczyć.  Poniżej znajdziecie relacje osób (w tym pracowników ochrony zdrowia) którzy byli świadkami takich niewytłumaczalnych zjawisk lub sami ich doświadczyli. Historie zostały napisany przez naszych czytelników.

Jeśli również byłaś/aś świadkiem cudu medycznego podziel się z nami w komentarzach na dole strony.

Białaczka

To może ja zacznę, moja ciocia pracowała jako anestezjolog, sytuacja miała miejsce że 3-4 dekady temu. Mieli chłopaka z białaczka w stanie terminalnym, rodzinie kazali już się przygotować na śmierć. I pewnie dnia chłopak ozdrowiał, po prostu choroba się cofnęła, nikt z lekarzy nie wiedziała dlaczego.

Obrzęk płuc

Ktoś z mojej rodziny miał obrzęk płuc, w ciągu doby zniknął całkowicie, dodatkowo w ogóle zabrakło potasu. Na oiomie, po 3mies wyszedł z tego zdrowy!

6 lat zamiast 6 miesięcy

Ja jestem cudem, słowa mojej onkolozki 😉

Raka wykryto u mnie w bardzo zaawansowanym stadium (przerzuty na wątrobę, trzustkę, kości, jajniki).

Pierwszy onkolog kazał uporządkować mi swoje sprawy. Zaznaczył, że mam na to do pół roku… To było sześć lat temu 😉

Podobno chorzy na ten sam nowotwór przyjmują maksymalnie dwie linie chemioterapii. Ja mam już piątą. Przerzuty w większości poznikały. Guzy są od dwóch lat w takim samym stadium, nie rosną. Dwa lata stabilizacji, mimo braku leczenia. Teraz, prewencyjnie, wróciłam na chemię, bo costam węzły chłonne drgnęły. Trzeba ubić 😉

Jestem w pełni sprawna, energiczna, przeciwbólowe biorę maksymalnie dwa razy w tygodniu (i to paracetamol i Dexak 🤣). Bajka trwa ❤

Uderzenie przez piorun

Mój dziadek jako mały chłopiec miał wystawiony akt zgonu. Był ze swoim tatą na dworze, zaczęła się burza, ojciec usiadł na pieńku pod drzewem a mój dziadek usiadł mu na kolanach. Piorun przywalił w drzewo, zabrali dwa trupy w workach.

Mój dziadek stał podobno zmarzniety pod drzwiami w kostnicy, tak go znaleziono. Pewnie ten kto go znalazł pomyślał, że to cud 🤔 dziadek w ogóle był mocny, przeszedł 3 zawały serca, mimo tego palił jak smok i lubił wypić. Umarł dopiero w podeszłym wieku na 4 zawał

Uszkodzenie pnia mózgu

Szanse na przeżycie 0. Namaszczenie chorych. I żyje. Tarrra

Śpiączka farmakologiczna. 13 czerwca strzelił piorun, wybudził mnie ze snu. Strach, bo gdzie ja jestem? pasy, rury, niedowład… Szok. I zasnęłam na jeszcze kilka dni aby zacząć otwierać oczy i dawać znaki, że słyszę, widzę, czuję…historia z OIT, opisy neurologów mnie uśmierciły.

Gdy czytałam to nie wierzyłam ,że tak można szybko dojść do siebie…Obite okolice lewej pólkuli pnia mózgu. Prawostronny niedowład 😝 oj…

Pamiętam jak mnie wkładali do karetki, rozcinali szmizjerkę żeby podłączyć kable…usłyszałam wtedy głos w oddali.

Ty wiesz za co to jest.

Tego głosu nie zapomnę…

Tętniak

Dziecko szczęścia, czyli ja. 32 lata, pęknięty tętniak, potężny wylew, potem padaczka i potężny udar. Obrzęk pnia mózgu, porażenie 4-kończynowe i 2 tygodnie śpiączki.

Nie było pewne czy się wybudzę, potem czy będę chodzić i mówić. Wybudziłam się, bez rehabilitacji od razu po pionizacji zaczęłam chodzić, po wyjęciu rury od tracheotomii normalnie mówiłam.

Na oddziale lekarze mówili o mnie „nasze dziecko szczęścia”.

Umierające niemowlę

Gdy mój syn miał 2 dni okazało się, że ma za wysoki poziom bilirubiny bezpośredniej. Kolejne badania pokazywały bardzo duże nieprawidłowości w pracy wątroby. Miał wysokie GGTP, fosfatazę alkaliczną, próby wątrobowe. Mały robił jasne, gliniaste kupki.

Podejrzewano atrezję dróg żółciowych. Gdy miał 10 dni zrobiono monitoring pęcherzyka zółciowego, ponieważ ten nie funkcjonował prawidłowo. Przez cały czas był mały, obkurczony. I tak monitorowano go przez cala dobę w szpitalu specjalistycznym w Zabrzu. Badanie robiono zawsze na głodniaka. A ten pęcherzyk ani drgnął. Wtedy bilirubina bezpośrednia stanowiła ponad 90 procent całej bilirubiny.

Pamiętam jak tamtego wieczoru odprawiłam z mamą jakieś modły.

Na drugi dzień, gdy pojechałam do dziecka, pielęgniarka złapała mnie w korytarzu i powiedziała, że pęcherzyk działa. Rano zaobserwowano jego działanie. Wyniki zaczęły dążyć do normalizacji. Gdy miał 3 miesiące był już zdrowy.

Wyleczony z anemii i innych schorzeń, które się po drodze pojawiły. Gdy, jeszcze na początku pytaliśmy lekarza, czy dziecko może samo wyzdrowieć, doktor powiedział dyplomatycznie: w medycynie różne cuda się zdarzają. No i… stało się 🙂

Komplikacje po covidzie

Mi lekarze mówił że cud że żyje. Dopadł mnie covid, ostra zatorowość płucna i 80% płuc zajętych zakrzepem, niewydolność oddechowa, krążeniową, nerki przestały pracować i jelita do tego sepsa. Ponad 20 dni w śpiączce później tracheotomia, w sumie 50 dni w szpitalu, zanik mięśni i obecnie 3 tydzień w domu a już chodzę samodzielnie.

Uraz głowy i spiączka

Lata osiemdziesiąte…praktyki pielęgniarskie na OIT…śliczny 18 letni chłopak po urazie głowy ..w śpiączce od pół roku bez szans jak mawiali lekarze.. rodzina stawała na głowie.. sprowadzili zza granicy jakiś lek sporządzony na.. embrionach jagnięcych…2 tygodnie ferii zimowych.. wracam na OIT…Sebastian, tak miał na imię siedzi i wcina śniadanie

Wcześniak

Pracowałam na noworodkach. Gdy przyszłam na noc do pracy matka jednego dziecka poprosiła bym ochrzciła dziecko ponieważ lekarze powiedzieli ze tej nocy może umrzeć. To był wcześniak z bardzo wysoka bilirubina. Ochrzciłam dziecko. Gdy następnego dnia przyszłam do pracy słyszę słowa lekarza: jak to możliwe? Ten dzieciak jest pomarańczowy a wyniki badan ma idealne. Dziecko naprawdę wciąż było bardzo pomarańczowe

Bez szans na normalne życie

Ja jestem cudem. Po wypadku zapadłam w śpiączkę, lekarze dawali mi mniej niż 10% szans na przeżycie i 0 na późniejsze normalne funkcjonowanie. Miałam być warzywem do końca swoich dni. Obudziłam się jak gdyby nigdy nic. (Poza tym, że kilka dni zajął mi powrót do pełnej sprawności)

1 punkt w skali Apgara

Mój syn urodził się z 1 punktem. Był reanimowany. Dziś ma 13 lat, prawie 180cm wzrostu, jest super chłopakiem, świetnym piłkarzem i w ogóle jest fajny 😉. Straszono mnie, że nie wiadomo co z niego będzie, niczego nie obiecują itd. odkleiło mi się łożysko, CC wykonano. Dawano mu 3-5 minut życia. Jest moim cudem. ❤️

Powikłania po ospie

Mój syn miał powikłanie po ospie, zapalenie tkanek miękkich na twarzy, zaczęło się od opuchlizny oka, doszło do tego że miał twarz tak spuchnięta ze nie dał rady otwierać oczu, opuchlizna szła do mózgu i do dróg oddechowych, dodatkowo w policzku wewnątrz pojawiła się bruzda z płynem, chcieli rozcinać i wyciągać ten płyn.

Nie za bardzo reagował na leczenie, żyły mu pękały od kroplówek a mimo wszystko ten wówczas czterolatek mnie pocieszał, i nagle z dnia na dzień zaczęło się polepszać, jeszcze mu wyszedł ropień koło oka ale usunęli mu operacyjnie i dziś jest zdrowym pełnym energii sześciolatkiem a jedynym śladem po chorobie jest mała blizna po usunięciu ropnia i parę blizn po ospie.

Lekarze sami przyznali na koniec że nie wiedzieli już jak go mieli leczyć

Woodstock

Jestem lekarzem w szpitalu polowym na Woodstock. Często trafiają tam pijani zaćpani. Ten pacjent był wyjątkowy. Był taki agresywny że trzymało go 5 facetów osiłków z ochrony. A on nimi miotał jak chciał. W końcu przystreczowaliśmy go do deski. Wyrwał się i rwał grube warstwy folii. Wręcz niemożliwe.

Wydawał z siebie dziwne dźwięki przerażającym głosem jak w horrorach opętani. Ktoś krzyknął, żeby pobiec po księdza do pobliskiego Przystanka Jezus. I pobiegli po księdza. Byłam wtedy we wspólnocie katolickiej i zaczęłam się żarliwie modlić przyzywając Michała Archanioła, bo on jest znanym mi pogromcą demonów.

Facet szalał, rzucał się, chciał sobie i innym zrobić krzywdę. Modliłam się z wyciągnięta ręką, całą sobą, całym sercem. Czułam moc. I nagle pacjent opadł, uspokoił się, mogliśmy go zacewnikować i założyć wkłucie. Nigdy czegoś tak dziwnego nie przeżyłam i nie uwierzyłabym, gdybym nie widziała tego na żywo.

Dodam, że absolutnie nie jestem fanatyczką religijną.

Wypadek na motorze

Na Kilka dni przed Świętami, zadzwonili do nas z pogotowia lotniczego, ze jeden z naszych pacjentów miał okropny wypadek na autostradzie- motocyklem zderzył się z autem ciężarowym.

Miał złamane wszystko- pęknięta miednica, potrzaskane kości obu nóg I rak, stłoczone nerki, wątrobę, śledzionę, pękniętą czaszkę, zebra I kręgosłup.

Z miejscowego szpitala po 'zrobieniu co tylko mogli', przetransportowali go do Cambridge, gdzie leżał cztery miesiące. Przeżył, ale miał być sparaliżowany. Tymczasem ma niedowład lewej ręki, jeździ autem, chodzi z córka na spacery I nawet pracuje.

Guz odbytnicy i komplikacje

Mój tata przyjęty w Boże Narodzenie dwa lata temu z bólem brzucha wzdęciami na oddział chirurgii ogólnej. Szybko stwierdzony guz odbytnicy. Na drugi dzień operacja wyłonienie stomii usunięcie guza i pacjent praktycznie do wypisu.

Miał wyjść 31 grudnia do domu. Niestety stomia zrobiła się czarna jelito wyciągnięte obumarło a w dalszej części pękło. Doszło do perforacji i sepsy. Po ostatnim zabiegu trafił już na OIOM. W pierwszym tygodniu stawały po kolei narządy nerki wątroba jelita żołądek płuca. Podtrzymywany sztucznie wentylowany. Dwa razy reanimowany.

W ciągu dwóch tygodni operowany 6 razy średnio co dwa dni. Opuchnięty żółty nie przypominał człowieka który tam pojechał. W drugim tygodniu zatrzymał się po raz drugi reanimacja trwała prawie godzinę ale się udało dzięki uporowi lekarza.

Po rozmowie z ordynatorem zdecydowaliśmy się na wezwanie księdza. Tata dostał oleje i cała resztę jak dla człowieka który odchodzi. To był poniedziałek. W środę stan zaczął się poprawiać i tak stopniowo do przodu dzień po dniu. W sumie 36 dni na oit ale się udało.

Z tej historii zostało nam uszkodzone przez sepsę serce jedna komora nadciśnienie i nowotwór który okazał się złośliwy ale mamy czas remisji więc cieszymy się każda chwila. Każdy lekarz widząc kilkanaście kartek z okresu oit nie wierzy że pacjent żyje.

Nazywają go chodzącym cudem bo mało kto wychodzi z niewydolności wielonarządowej i jest w pełni sprawny

Problemy z sercem

Moja wówczas prawie 91letnia babcia trafiła do szpitala z kolejnym już migotaniem przedsionków. Nie byli w stanie ją umiarowić farmakologicznie. Wiek + inne chorobowe obciążenia wyeliminowały ją z kardiowersji.

Lekarze (popieram w 100% podejście) powiedzieli, że nic nie są w stanie pomóc i jeśli chcemy to wypiszą ją do domu. Bo oni już nie pomogą a przynajmniej umrze w domu wśród swoich. Tak też było. Zabraliśmy ją do domu. Z dnia na dzień słabła, parametry spadały, większość czasu już była nieprzytomna. Przyjeżdżałam do niej codziennie i się żegnałam bo wiedziałam, że pewnie ta dzisiejsza wizyta już będzie ostatnią.

Ściągnęłam już z drugiego końca Polski brata na ewentualny pogrzeb. Przyjechał już z garniturem. Któregoś dnia bratowa zadzwoniła, że przyjedzie ksiądz i da babci sakrament namaszczenia chorych i tzw „ostatnie namaszczenie”.

Po tej wizycie stan babci z każdą chwilą się zaczął poprawiać 😱 z osoby leżącej praktycznie nieprzytomnej zaczęła odzyskiwać siły. Obecnie minął ponad rok od tych wydarzeń. Babcia ma się dobrze.

Fizycznie jest w pełni sprawna tzn w pełni jak na ten wiek. Jedynie uaktywniła się jej silna demencja ostatnimi czasy ale ogólnie to żyje i ma się dobrze♥️

Aborcja

Miałam się urodzić martwa, 3 ginekologów mówiło moim rodzicom ze lepiej zrobić aborcje bo nie ma sensu, ale oni się nie poddali i 4 ginekolog powiedział ze jestem zdrów jak rybka i faktycznie jestem.

Rozmowa z terminalnie chorym

Ja miałam bardzo dziwne zdarzenie. O tuż miałam zadzwonić do pacjenta że został zakwalifikowany do operacji (chory z nowotworem) niestety nie odbierał telefonu, po dosłownie 5 min oddzwania nr na który dzwoniłam.

Więc zaczynam rozmowę dzień dobry czy rozmawiam z Panem XX on potwierdza i mówię że dzwonię że szpitala w sprawie konsylium że został zakwalifikowany do operacji chwilę jeszcze rozmawiamy po czym kończymy rozmowę. Po pewnej chwili znowu dzwoni do mnie ten nr tym razem rozmawiam z kobietą. I ona do mnie że ktoś dzwonił z tego nr do jej taty Ja: na to że już z nim rozmawiałam i wszystko ustaliliśmy

Ona: ale jak to pani rozmawiała z tatą

Ja: no oddzwonił do mnie dosłownie przed chwilą i zapytałam go o dane personalne potwierdził je i przekazałam ustalenia konsylium.

Ona: proszę pani ale mój tata dziś zmarł o 23, (chodziło że danej nocy zmar tzn ze o 23 a ja ok 10 następnego dnia dzwoniłam) bardzo czekał na wiadomość od was i że przed śmiercią o tym rozmawiali.
Ja aż zamarłam i mówię ale jak to.

Ona na to że miała cały czas tel przy sobie więc nikt nie mógł zrobić sobie głupiego żartu i podać się za jej tatę. I że przed chwilą próbowała zadzwonić do mnie ale telefon był zajęty.

Aż zerknęłam jeszcze raz w spis połączeń i wszystko się zgadzało. Ta kobieta przyszła później do mnie i mówi że wierzy ze to prawda. Ja do dziś jak to wspominam mam ciarki

Wola życia

Rok 1938. Moja babcia ma 18 lat, jest w szpitalu. Nerki przestały pracować. Przez przypadek słyszy rozmowę lekarzy z jej rodzicami: córka nie przeżyje, nie ma szans. Wtedy nie było takich możliwości w medycynie jak teraz.

Babcia chce żyć. Woła do Maryi, że do końca życia, codziennie będzie odmawiała Różaniec, jeśli tylko przeżyje. Zmarła mając ponad 90 lat. Urodziła czwórkę zdrowych dzieci. Nigdy poważnie nie chorowała.

Codziennie odmawiała Różaniec. Prawdopodobnie, gdyby nie złamała nogi, dożyłaby i setki, jak nie więcej.

Wierzę w cuda. Babcia często wspominała swoje cudowne uzdrowienie

Jeśli również byłaś/aś świadkiem cudu medycznego lub niewytłumaczalnego zjawiska – podziel się z nami w komentarzach poniżej.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments