Creepy sytuacja na neurochirurgii

Leżałam na neurochirurgii po operacji torbieli przysadki. Na sali była ze mną kobieta również po jakiejś operacji głowy (nie wiem, jakiej dokładnie), która – jak się później okazało – nie poszła dobrze…

Poszłam do toalety, ona za mną. Chciałam wyjść, zagrodziłam mi drogę i przekręciła drzwi. Prosiłam, żeby mnie wypuściła, a ona na to, że nie i że będziemy już tu razem na wieki.

Nie byłam na siłach, żeby się z nią szarpać. Toaleta też była daleko od dyżurki pielęgniarek, więc moje krzyki nic się zdały. Na szczęście po jakimś czasie ktoś zauważył naszą dłuższą nieobecność. Zaczęli się dobijać do łazienki.

Próbowałam wyjaśnić, co się dzieje, choć miałam już mocno nadwyrężone struny głosowe, a moja „towarzyszka” dodatkowo mi to utrudniała, próbując mnie kneblować.

W końcu wyważyli drzwi, zabrali gdzieś wrzeszcząca i rzucającą się „koleżankę” i więcej jej już nie widziałam  Słyszałam tylko, jak mówili, że nastąpiły u niej jakieś bliżej nieokreślone powikłania pooperacyjne.

Od tamtej pory każde wyjście do toalety zgłaszałam w dyżurce.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments