Choroba Schulmana

3 lata temu jako 24 latek bez kompletnie żadnych chorób postanowiłem zwolnić się z obecnej pracy i w międzyczasie podczas szukania następnej dorabiałem sobie na stoisku z choinkami. Praca na dworze, zimno, deszcz, śnieg etc.

Po skończonej robocie (2 tygodnie) czułem mocne zakwasy, pomyślałem, że to normalne. Pracowałem zawsze fizycznie, więc to nie było dla mnie nic nowego.

Zakwasy utrzymywały się przez 2 miesiące – ignorowałem to do czasu, kiedy miałem problem ze wstawaniem z pozycji siedzącej, żona zmusiła mnie na szczęście do wizyty u lekarza rodzinnego.

Rodzinny widząc, że w kolanach i łokciach zbiera się woda skierował mnie do szpitala reumatologicznego.

Diagnoza trwała pół roku. Na początku stwierdzono zapalenie stawów, jednak wysoka liczba eozynofilii w krwi kazała wykluczyć białaczkę. Horror. Jak zdrowy chłop może nagle mieć białaczkę?

Jak ją wykluczyć? Hematolog, następnie kilka dni czekania w domu i potem jazda do szpitala na biopsję szpiku (pobranie zarówno krwi szpikowej jak i kawałka kości). Najgorsze, co w życiu przeżyłem. Przy pierwszej próbie krzyk, wyrwane szwy z materaca, na którym leżałem, blisko do omdlenia. Lekarka wyciąga ze mnie najdłuższą igłę jaką w życiu widziałem, łzy mi lecą, nie wiem co sie dzieje i słyszę:

– kurcze krew ok, ale ten wycinek, który pobrałam trochę za mały. Musimy z drugiej strony pobrać.
Zrobiłem tylko wielkie oczy i miałem nadzieję, że to żart.

Przeżyłem drugie pobranie, wróciłem do domu po kilku dniach.

Znowu hematolog, wykluczył białaczkę, stwierdził, że to choroba reumatologiczna.

Oddział reumatologiczny i leczenie sterydami przez rok. Twarz zmieniła się praktycznie w kółko, ale ważne, że nic nie bolało. Gdyby nie wsparcie żony to nie wiem, co bym zrobił, bo w lustrze widziałem potwora.

Po sterydach pojawiła się też zaćma, która niedługo mi zoperują.

Najważniejsze jest to, że pojawiła się po pół roku diagnoza: Eozynofilowe zapalenie powięzi, inaczej choroba schulmana.

Obczajam internety i mówię do mojej reumatolog: tu jest napisane, że jest 1000 stwierdzonych przypadków na świecie.

Ona na to: nieee, obecnie jest ok. 2000.

Tak sobie pomyślałem, że to jakbym wygrał w totka, ale w drugą stronę…

Do dzisiaj lecę na Metotrexacie. Leku, który jest stosowany przy leczeniu reumatologicznym, a w dużych dawkach przy leczeniu białaczki.

Przed włączeniem tego leczenia udało mi się jeszcze zasiać ziarenko, które teraz ma 9 miesięcy i jest pięknym zdrowym dzieciaczkiem 😇 Okazuje się, że ten lek może spowodować poważne wady płodu, więc musieliśmy się spieszyć, bo nie wiadomo, jak długo będę go brał.

Co tydzień po wzięciu swojej dawki czuję się jakbym miał mega kaca, zbiera mnie na wymioty i czuję się po prostu jakbym umierał. Nie wiadomo ile to jeszcze potrwa, jest za mało przypadków, żeby jednoznacznie określić.

Jedynym wyrzeczeniem odkąd się leczę jest całkowite odstawienie alkoholu, ale to nie problem – człowiek przecież chce być zdrowy.

Finał jest taki, że choroba pojawiła się prawdopodobnie w wyniku nagłego wysiłku fizycznego i przemarznięcia. Więc można powiedzieć, że totalna pierdoła.

Wniosek: dbajcie o siebie, ubierajcie się ciepło i doceniajcie to, że nic Was nie boli, że możecie normalnie się ruszać. Nigdy nie wiadomo na jakie gówno człowiek zachoruje i jak może to zmienić jego życie. Tęsknię za czasami, kiedy nic mi nie dolegało i żyłem, jak normalny człowiek.

Może ci się spodobać również
Powiadom o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments